Dzisiaj jest .


 Aktualności

 Historia Klubu

 Informacje

 Zarząd

 Sponsorzy

 Opłaty, czartery

 Dokumenty

 Jachty

 Galeria zdjęć

 Forum

 ABC żeglarza

 Szanty

 Linki

Gości na stronie:

gg: 3719926
e-mail: napisz

EBENEZER

Piekielny statek "Ebenezer",
Ech, trzeba było pokład lizać,
Ganiali nas tam w górę, w dół,
Po pyskach lali, kiedyś krwią pluł.

O, chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół,
Ręka za ręką, rzędem!
Chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół,
Szarpnijmy chłopcy z nerwem!

Stary pijany wciąż jak kufer,
Bywało, z dziobem mylił rufę.
A czasem z brasem mylił fał,
Na szczęście zwykle w koi spał.

Pierwszego zwali dzikim wałem,
Największa łajza, jaką znałem.
Już go rekiny dzisiaj żrą,
Już piekłu oddał duszę swą.

Drugi bostońskim był kretynem,
Na cytryniarzach kiedyś pływał
I kwaśny sok tak pysk mu zgiął,
Że odtąd tylko krwawo klął.

A bosman cuchnął zgniłym serem,
"Black Ball" ubrała go w liberię,
Dziewczynę w każdym porcie miał -
Ech, kto uwierzy w to, co łgał!

Sam "Ebenezer" był tak stary,
Że chyba Kolumb pływał na nim.
Przy pompach bracia noc i dzień,
A w oczy nam świeciła śmierć.

Żylaste mięso z dziadka konia,
Jak żona Lota było słone,
A chleb tak twardy był jak miedź
I mogłeś zdychać albo żreć.

Ruszyliśmy ze świeżą bryzą
W kierunku portu Valparaiso,
Przy Cape Horn maszty spadły w dół,
Pochłonął chłopców mokry grób.

O, chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół,
Ręka za ręką, rzędem!
Chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół,
Wystarczy, chłopcy, będzie!


© 2006 / Kontakt / Formularz kontaktowy